Dodane przez: b07 |
Dodane dnia: 11-06-2008 |
Czytane: 4639 razy
Latem 2006 roku spędziłem dwa tygodnie podróżując na własną rękę po wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Mimo dość napiętego programu i długiej listy miejsc do odwiedzenia, nie mogłem nie złożyć wizyty 'Najdzielniejszym'.
Podczas półtoradniowej wycieczki do Nowego Jorku wybrałem się do słynnej TenHouse, czyli strażnicy F.D.N.Y., znajdującej się przy 124 Liberty Street, naprzeciwko działki, na której stał kompleks WTC. Poniższy artykuł zawiera prezentację autodrabiny kompanii Ladder 10 z TenHouse, opis wyposażania i taktyki, a także informacje na temat historii i współczesności. Niektórzy mogą znać go już m.in. z RG i forum strażak.pl, ale zapewniam, że to dopiero początek dłuższej, dotychczas niepublikowanej serii artykułów o strażakach zza oceanu.
Podstawowe infomacje o pojeździe:
Hasło na kabinie: "Defending Liberty ... Street" (Bronimy [Ulicy] Wolności - nawiązanie do nazwy ulicy, przy której znajduje się TenHouse).
Kompania L-10: historia i stan obecny.
Kompania Ladder 10 jest jednostką należącą do 1. Batalionu, 1. Dywizji FDNY. Została sformowana w 20 października 1865 (w pierwszych miesiącach profesjonalizacji nowojorskich straży pożarnych), jako kompania "Hook & Ladder 10", a pierwszym domem jednostki stała się strażnica ochotniczej kompanii gaśniczej Engine 38, mieszcząca się przy 28 Ann Street, na dolnym Manhattanie.
W ciągu następnych 120 lat kompania wielokrotnie zmieniała adres, ale nigdy nie opuściła rejonu ulic Fulton Street, Versey Street, Liberty Street, Duane Street i South Street. 1 lipca 1984 roku Ladder 10 została przeniesiona do nowej strażnicy przy Liberty Street 124, którą do dziś dzieli z kompanią Engine 10. "TenHouse" jest bodaj najsłynniejszą strażnicą FDNY i jedną z dwóch w mieście, która jest domem kompanii Engine i Ladder o tym samym numerze (druga to Engine 52/Ladder 52 w Riverdale w dzielnicy Bronx).
Vis-a-vis garaży jednostki znajdowała się Wieża Południowa kompleksu WTC, znana również jako Wieża Numer 2 (South Tower/Tower 2). 11 września 2001 obie kompanie z TenHouse utraciły łącznie 6 strażaków. Zniszczeniu uległy również obydwa pojazdy, a sama strażnica została poważnie uszkodzona.
Członkowie Ladder 10 brali udział w akcji poszukiwawczej w Strefie Zero, ale de facto pozostali poza podziałem bojowym aż do 19 lutego 2002, gdy kompanię przeniesiono do koszar przy 42 South Street, znajdujących się tuż przy Porcie Południowym na krańcu wyspy Manhattan. Wcześniej pojawiały się obawy, że okaleczone i bezdomne kompanie "10" zostaną rozwiązane, ale szeroko zakrojona kampania mieszkańców rejonu operacyjnego Ten House zażegnała to niebezpieczeństwo.
Strażnicę przy South Port L-10 dzieliła z L-15 i E-5. Zniszczony Seagrave 100 - Rearmount Aerial rocznik 1994 został zastąpiony starszym modelem rocznik 1989, przekazanym z kompanii L-61. 28 marca 2002 zastąpił go obecny wóz jednostki. 1 listopada 2003 roku, czyli ponad dwa lata od jej częściowego zniszczenia, została z powrotem otwarta strażnica przy 124 Liberty Street, co pozwoliło na powrót E-10 i L-10 do ich poprzedniej siedziby. Również w tym wypadku nieocenione znaczenie miał rozgłos, jaki sprawie nadali mieszkańcy okolic Battery Park.
W 2005 roku kompania Ladder 10 odnotowała 1339 wyjazdów. Jest to 2-3-krotnie mniejsza liczba interwencji niż przed 11 września, kiedy 7 biurowców WTC 'generowało' nawet do 10 wyjazdów dziennie (monitoring, awarie wind, etc.). Dla porównania, najbardziej "zapracowana" kompania na Manhattanie, Ladder 4, odnotowała aż 4214 wyjazdów.
Nie oznacza to wcale, że strażacy z Ladder 10 mają lekkie życie. W ich rejonie odpowiedzialności znajduje się nadal wiele biurowców (m.in. kompleks World Financial Center), apartamentowców, liczne budynki użyteczności publicznej, zabytkowe kościoły, a także kilka przystani. Dodatkowo, kompania znalazła się w grupie oddziałów liniowych, które szkolą się w zakresie ratownictwa chemicznego, z naciskiem na przygotowanie do interwencji w wypadku wystąpienia skażenia ABC powstałego w wyniku ataku terrorystycznego. Do transportu odpowiedniego sprzętu kompanii przydzielono dodatkowy wóz, oznaczony jako CPC L-10 (więcej informacji o tym pojeździe już wkrótce w osobnym artykule).
Historia wyjątkowej L-10 Seagrave Commander II z 2001
Gdy po południu 11 września 2001 opadła chmura dymu i pyłu spowijająca południowy cypel Manhattanu, oczom ratowników, nowojoczyków i telewidzów na całym świecie ukazał się przejmujący obraz katastrofalnych zniszczeń w miejscu, gdzie jeszcze przed paroma godzinami stał kompleks 7 biurowców World Trade Center, miejsce pracy prawie 50.000 ludzi.
Nie było jeszcze wiadomo, ile osób poniosło śmierć w wyniku zawalenia się Twin Towers, choć było jasne, że ofiar były setki. Skutki ataku doświadczyły wszystkie służby miejskie, ale szczególnie bolesne straty poniosła nowojorska straż pożarna. 343 strażaków FDNY nie wróciło z akcji w WTC. W wielu wypadkach (tyczy się to m.in. wszystkich 5 zespołów Rescue) żaden z członków poszczególnych kompanii nie wyszedł żywy z tej hekatomby.
Oprócz przybijających strat wśród ratowników FDNY poniósł bardzo dotkliwe straty w sprzęcie. Stwarzało to poważne problemy praktyczne. Aby zapewnić Nowemu Jorkowi i jego mieszkańcom należyty poziom bezpieczeństwa, każdego dnia do akcji powinno być gotowych 210 wozów gaśniczych, 143 pojazdów z drabiną, 5 ratownictwa specjalistycznego i 7 gaśniczo-technicznych, nie wspominając o dziesiątkach niezbędnych pojazdów wsparcia, ambulansów ratunkowych, pojazdów operacyjnych.
Tymczasem z 90 wozów (w tym ponad 40 bojowych Engine i Ladder) niemal dosłownie nie było co zbierać, a ponad 130 pojazdów było uszkodzonych. Zachodziła paląca potrzeba wymiany utraconego sprzętu, bo leciwe, kilkunastoletnie wozy przeniesione z rezerwy nie zapewniały już ratownikom takiego bezpieczeństwa i komfortu pracy, o zawodności i braku dalszych rezerw nie wspominając.
Po wielu pertraktacjach i dzięki ugodzie pracowników zakładu z jego kierownictwem (prolem stanowiły nadgodziny), całą nadzwyczajną dostawę 54 pojazdów o wartości 25 milionów dolarów zakontraktowano dotychczasowemu dostawcy - firmie Seagrave z Clintonville w stanie Wisconsin. Umożliwiło to zachowanie unifikacji pojazdów (jednymi wyjątkami miały stać się pojazdy będące darami z innych stanów).
Ale pracownikom Seagrave z centrali i oddziału firmy w New Jersey nie chodziło o zdobycie całego lukratywnego kontraktu. Wręcz przeciwnie, bo wymuszał on wyprodukowania całej partii w ekspresowym tempie, co równało się konieczności pracy w systemie 24/48 (a nawet więcej) przez kilka miesięcy. Była to sprawa honorowa. Z racji tego, że wszystkie 353 ?pierwszoliniowe? wozy FDNY to dzieło firmy Seagrave, nowojorscy strażacy byli częstymi gośćmi zarówno w serwisie w New Jersey, a także w centrali w Wisconsin, a ich kontakty z pracownikami zakładów nader często wykraczały poza stosunki czysto biznesowe.
Wiadomość o śmierci wielu przyjaciół lub ich kolegów, a także szczególna atmosfera tamtych dni w USA spowodowała, że załoga Seagrave czuła się zobowiązana, aby jakoś wspomóc nowojorską straż pożarną w tym trudnym okresie. Gdy ruszyły prace nad nowymi wozami w wariancie nowojorskim, wielu robotników zostawało po godzinach (mimo i tak już przekroczonego czasu pracy) z własnej woli. Jedna grupa pracowników poszła jeszcze dalej: chcieli z własnych funduszy dorzucić coś ekstra do pierwszego wozu dla FDNY.
Coś, co podniosłoby na duchu strażaków. Pracownicy zdecydowali, że tym "ekstra" elementem będzie malowidło na bokach pierwszej nowej 100" Rearmount Aerial na podwoziu Commander II, nawiązujące do słynnego zdjęcia strażaków wciągających flagę USA na prowizoryczny maszt w ruinach bliźniaczych wież.
W owym czasie dość głośna była już sprawa kampanii, jaką prowadzili mieszkańcy dzielnicy Battery Park, domagający się powrotu ?ich? kompanii do TenHouse i przyznania im nowego sprzętu. Tak więc gdy pierwsze wozy z Clintonville dotarły do Nowego Jorku, władze uznały za stosowne przekazanie pierwszej, ale wyjątkowej drabiny z serii 25 takich wozów do kompanii Ladder 10. Wóz pozostaje w służbie do dzisiaj - stacjonuje w wyremontowanej strażnicy przy Liberty Street.
Model L-10 w skali 1/32 jest dostępny w serii CODE 3, razem z miniaturą E-10 i makietą strażnicy.
Kompania Ladder w F.D.N.Y. - zadania, struktura, wyposażenie.
W przeciwieństwie do kompanii Engine, zajmujących się praktycznie wyłącznie działaniami gaśniczymi, kompanie Ladder są obarczone bardzo szerokim wachlarzem zadań.
Należą do nich m.in. przeszukiwanie budynków; wyważanie drzwi; ewakuacja poszkodowanych (również z wykorzystaniem autodrabiny/podnośnika); podawanie prądów wody/piany z wysokości, wentylacja budynków (łącznie z wykonywaniem otworów w ścianach i dachach); sprawianie drabin hakowych, przystawynych, etc.; prace rozbiórkowe; ratownictwo techniczne w podstawowym zakresie (m.in. interwencje przy wypadkach komunikacyjnych). W razie potrzeby wsparcie dla jednostek "frontowych" zapewniają elitarne jednostki Rescue (ratownictwa specjalistycznego), np. gdy zachodzi potrzeba ewakuacji poszkodowanych z wykorzystaniem technik alpinistycznych.
Załogę wozu z drabiną/podnośnikiem stanowi 6 strażaków, z których każdy ma wyznaczone z góry zadania. Trzonem kompanii jest trzyosobowy Forcible Entry Team (dosł. "zespół przymusowego wejścia"), torujący drogę kompanii gaśniczej do ognisk pożaru wewnątrz budynków ew. ratujący poszkodowanych. "Pozycje" strażaków w kompanii i ich klasyczne, podstawowe zadania to:
W wypadku pożaru w budynku, zależnie od jego wielkości, przeznaczenia, potencjalnego zagrożenia na miejsce zdarzenia wysyła się od minimum kilku do kilkunastu a nawet kilkudziesięciu (vide WTC) kompanii Ladder, więc członkowie oddziału bardzo rzadko wykonują swoje zadania zupełnie sami.
Oczywiście, w zależności od charakteru zadania, kompania zachowuje elastyczność. I tak na przykład w wypadku pożaru w budynku wysokościowym, gdy OV i Roof nie mogą wykonywać swoich tradycyjnych zadań, dołączają do zespołu Forcible Entry, zabierając dodatkowe wyważarki, nosze, etc.
Obecnie F.D.N.Y. eksploatuje w linii trzy rodzaje wozów Ladder: 100" Rearmount Aerial (model na zdjęciu), 100" Tillered Aerial (identyczny park drabinowy, zamontowany na naczepie tyłem do kierunku jazdy) oraz 95" Midmount Tower Ladder (ponośnik hydrauliczny z drabiną oraz koszem, osadzony w połowie długości wozu, tyłem do kierunku jazdy).
Są to w przytłaczającej większości wozy wyprodukowane w latach 1999 -2006 przez firmę Seagrave z Clintonville w Wisconsin (pojazdy FDNY są wymieniane standardowo co 10 lat). Od początku lat 90. Seagrave jest dostawcą wszystkich podstawowych wozów dla FDNY (Engine i Ladder). W rezerwie znajdują się jeszcze nieliczne wozy Mack i Seagrave z lat 80.
Ich wielki powrót do linii nastąpił w latach 2001-2002, po tym jak wiele autodrabin i podnośników zostało zniszczonych lub poważnie uszkodzonych w wyniku zawalenia się wież WTC 11.09.2001.
Typowe wyposażenie wozu Ladder w FDNY:
Thanks to FF Mitchell Castiglione of Engine 10 for a tour of the Ten House back in August 2006. Regards to all members of L-10 and E-10, FDNY.
Tagi:
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Zapomniałeś hasło? Przypomnij!
W serwisie jest 6 użytkowników: 1 zarejestrowanych i 5 gości.
Ostatnio najwięcej użytkowników online (115) było 22-03-2011, 2011 21:01
Nasz świeżak: Michal998.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować
bardzo ciekawy artykuł, gratulacje!!!
Ooooi, kiedy w polskiej Straży Pożarnej będą takie perełki?;-) BTW: ->b07, dzięki za super relacje! Jak pomyślę, że to Twój debiut u nas, na Remizie, nie wiem czego spodziewać się dalej, tak trzymać!:)
Mnie też się bardzo podoba :)
Świetny artykuł. Brawo.
Nice, konkretny artukół! :)
Ciekawe, czy te autka kopcą jak stary 244 :D
Świetne :)
Artykuł pierwsza klasa:) Takie auta mieć na jednostkach:) Jeszcze co 10 lat zmiana:D