Ochotnicy z Grabowca nękani przez przedstawicieli samorządu
2008-10-20, o 14:36 - Mateusz, czytany 1003 razy.

Ochotnicza Straż Pożarna w Grabowcu jest wiodącą jednostką w gminie, średnio na rok wyjeżdża do ponad 30 interwencji - niby nie dużo, ale biorąc pod uwagę inne jednostki to sporo (druga jednostka ma średnio 10 wyjazdów rocznie). Tamtejsza straż udziela się w różny sposób, począwszy od zbierania darów dla szpitala, pomagając miejscowej parafii, a także na zlecenie wójta czyszcząc przepusty, gdy jest taka potrzeba. Oczywiście, gdy w pobliżu jest jakaś impreza, np. festyn z chęcią go zabezpieczają. W czym więc problem?
Ostatnio wśród jednostek OSP pojawił się projekt, który pozwalał szkolić na odległość nie tylko druhów, a także mieszkańców. OSP Grabowiec jako jedna z licznych jednostek wystartowała w tym projekcie. Nosi on nazwę "Centra kształcenia na odległość na wsiach".
Nie obyło się bez problemów, które zgotowała im ta sama osoba swoim tokiem myślenia. Przez długi czas Wójt mówił, że jest to kawiarenka internetowa i jest ona własnością Gok-u (gminy), a co za tym idzie po zakończeniu projektu druhowie nie mieli nic do powiedzenia w jakich godzinach centrum ma być otwarte, kto będzie na nim pracował, a to wszystko dlatego, że całość znajduje się w Gminnym Ośrodku Kultury, ponieważ w remizie nie było warunków. Kolejna osoba, dość kłopotliwa, a mianowicie Pani dyrektor GOK twierdzi, że druhowie nie mają prawa żądać dostępu do "alarmu", ponieważ trzyma tam cenne rzeczy, choć umowa mówi całkiem inaczej. Druhowie powinni dostać klucze i swój kod do alarmu. Druhowie chcieliby, aby centrum było otwarte dłużej, a pracował w nim wolontariusz. Aktualnie centrum otwarte jest w godzinach od 14:00 - 18:00, kiedy nie każdy może skorzystać z internetu, ponieważ chętnych jest zbyt dużo.
sponsora
- W sumie tam jest nasz sprzęt, o dość dużej wartości ok.
70 tyś, nie mówię, że wszyscy z naszej OSP powinni znać ten kod, ale choć jedna
osoba z Zarządu - mówi jeden z druhów OSP Grabowiec.
To nie koniec
problemów tej jednostki. Przy OSP w remizie działa nielegalnie "Rada Sołecka",
która wynajmuje naczynia na wesela pobierając za to pieniądze. Wraz
z naczyniami pobierają opłaty za wynajem sali (około 200 zł za wesele).
- Nie dość, że rozporządzają się nie swoim, my nie mamy ani nic do powiedzenia Minimum dziesięć wesel w roku to już niezła sumka. Nawet jak strażak bierze ślub to musi płacić - skarżą się druhowie.
Najgorsze jest to, że zarobione pieniądze nie są inwestowane w remizę, nawet w kuchnię. Po prostu brud, smród i ubóstwo, a OSP nie ma nawet kluczy do kuchni, choć jest to w ich budynku.
No i ten
nieszczęsny dach, który nie wymaga remontu w porównaniu z całością, a Rada
Sołecka uparła się, że go wyremontuje. Na zebrania w sprawie dachu przychodzą
tylko osoby, które popierają Panią sołtys. Pieniądze na dach mają pochodzić od
wspólnoty wiejskiej. Na początku wyliczyli, że na wymianę dachu na bindrach,
gdzie zrywając dach polecą i sufity wystarczy 30 tyś. (łącznie z blachą).
- Sprowadziliśmy bardzo dobrego dekarza, żeby zrobił wycenę i okazało się, że żeby
to zmienić trzeba o wiele więcej, dekarz stwierdził, że wymiana tego dachu
konieczna nie jest, wystarczy poprawić jedno łączenie bo w zimie tam nawiewa i
skrapla się, dlatego może wyglądać, że dach przecieka.
Oczywiście te
argumenty nie przekonały Panią sołtys, stwierdziła, że ta firma jest zła i
znalazła własnych fachowców, których poczynania z dachami znane są w miejscowości i w większości przypadków nie są to dobre opinie, ale robili dach
u Pana wójta i wystarczy, że władze wiedzą co jest dobre.
A co na ten
temat Wójt gminy? Wójt stwierdził, że straż nie ma nic do powiedzenia, jak Rada
Sołecka zaplanowała remont to tak ma być.
Na
ostatnim zebraniu o którym prezes dowiedział się w dniu w który miało się odbyć
i to od osób postronnych, druhowie dowiedzieli się, że remont będzie, że trzeba
wyrzucić strażaków z remizy, że nic nie robią. Leciały takie inwektywy w
kierunku strażaków, które na takim zebraniu, wśród dorosłych ludzi nie powinny
się znaleźć.
Wójt rozmawiając z nami mówi, że się nie będzie mieszał, a
na zebraniu przytakuje posłusznie Pani sołtys, na początku zebrania wójt
powiedział, że jeśli się nie zgodzimy na remont to nie dostaniemy pieniędzy na
samochód, a pracownik zajmujący się strażami w gminie poinformował nas
telefonicznie, że jeśli nie zgodzimy się na remont to wójt nie będzie nas
dotował. Nie mamy już siły z nimi walczyć, rozważamy najczarniejsze scenariusze
wystąpienie z KSRG, rozwiązanie jednostki, która w całej chyba historii nie
zyskała tyle co przez ostatnie lata.
Stanęło na tym, że remont i tak będzie, ale nie całego dachu, a blachy i tych części drewnianych które są w kiepskim stanie. W remizie trzeba chociażby podnieść bramę garażową bo GBA wchodzi na styk, po zmianie dachu strażacy nic nie będą mogli ruszyć.
- Chcieliśmy piętro nad garażami, jakąś łazienkę zrobić z
prawdziwego zdarzenia bo mamy przy remizie tylko tzw. "wychodek", ogrzewanie bo
niedługo z wilgoci grzybem cała zarośnie, a na ogrzewanie kominkowe z nawiewem
Pani sołtys powiedziała: a kto będzie tego pilnował?
Redakcja Polskiego
Serwisu Pożarniczego apeluje do władz Grabowca o zaprzestanie chorych działań,
które powoli doprowadzają do upadku bardzo ambitnej i mobilnej jednostki
Ochotniczej Straży Pożarnej. Bezpodstawne utrudnianie im działań, wyniszczanie
tych ludzi od środka, ludzi - którzy są gotowi nieść pomoc w dzień jak i w nocy,
jest sytuacją poniżej linii krytyki. Mamy ogromną nadzieję, że po tej publikacji
niektórzy ludzie, którzy myślą że są panami sytuacji - wejdą na dobrą drogę i
zrehabilitują się.
GEOlokalizatora
Trzymam mocno kciuki,żeby wszystko się udało po ich myśli (druhów). Władzę za bardzo czują się panami. Czas to zmienić...............!!!!!
Aby dodać komentarz, musisz sie zalogować. Nie masz konta? Rejestracja






Fryc
Komentarzy: 13