Pierwsza Pomoc: Liczy się czas.
2007-10-24, o 0:40 - Krzysztof Datta, czytany 446 razy.

Straż Pożarna mogłaby udzielać pomocy poszkodowanym nie tylko w wypadkach drogowych. Strażacy posiadają kwalifikacje do ratowania życia także w przypadkach innych zagrożeń, jak zasłabnięcia, zawały serca itp. Wykorzystaniu tych umiejętności w praktyce ma służyć zintegrowany system ratowniczy.
Niestety, nadal zdarza się, że nie jest on należycie wykorzystany. Jako strażacy - ratownicy czujemy się przygotowani, żeby udzieli pierwszej pomocy poszkodowanym, jeżeli jest taka możliwość. W żadnym wypadku nie chodzi o zastąpienie lekarzy, jedynie o jak najszybszą reakcję w sytuacji, kiedy możemy pomóc. Nasza pomoc może okazać się niezbędna, bo brakuje funduszy na rozmieszczenie karetek pogotowia w terenie tak, aby czas ich dojazdu nie przekroczył kilkunastu minut. System ratownictwa w Polsce przewiduje powstanie podstacji, na których karetki przebywałyby poza szpitalem. Brak środków finansowych powoduje jednak, że w teren dochodzi do narażania życia ludzkiego. Podam przykład z życia.
Na drodze niedaleko pewnej miejscowości zmarł człowiek, najprawdopodobniej na zawał. Być może żadna pomoc nie byłaby w stanie uratować mężczyzny, ale ... No właśnie. Być może ...
Najbliższa karetka z miasta powiatowego mimo ogromnych starań pracowników pogotowia ratunkowego, nie była w stanie dotrzeć tam szybciej niż w ciągu 15 - 20 minut. Kiedy tamtego feralnego dnia umierał człowiek, na miejscowym stadionie (oddalonym od drogi o 1,5 km.) ćwiczyli strażacy z jednostki OSP KSRG - niektórzy odpowiednio przygotowani do udzielania pomocy przedmedycznej i wyposażeni w odpowiedni sprzęt. O zdarzeniu nic nie wiedzieli, tymczasem dotarliby do potrzebującego w kilka minut. Niestety, pomoc pojawiła się za późno.
Trzy służby: policja, straż i pogotowie działają w zintegrowanym systemie, korzystają z systemu umożliwiającego szybką komunikację i przekazywanie informacji, o wszystkich zdarzeniach mogą na bieżąco się wzajemnie informować. W powiatach, gdzie jeszcze z braku funduszy nie powstało Centrum Powiadamiania Ratunkowego, używa się tzw. sztywnego łącza. Jest to bezpośrednia linia telefoniczna pomiędzy zintegrowanymi służbami ratowniczymi. Praktycznie wystarczy wciśnięcie jednego klawisza, aby uzyskały połączenie ze sobą straż, pogotowie i policja. Niestety, system zawiódł. Pracownik pogotowia, przyjmujący zgłoszenie, nie uwierzył w możliwości ratownicze strażaków i nie powiadomił dyspozytora PSP o tym fakcie. Nie tylko w przypadku wypadków samochodowych pomoc strażaków może uratować komuś życie. Te jednostki, które znajdują się w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym, przeszkolone są do różnego typu akcji. Ich umiejętność udzielania pierwszej pomocy, tym razem została zmarnowana.
Tak jednak nie jest wszędzie. Cieszy fakt, że zdarzają się w Polsce miejscowości, gdzie dyspozytor pogotowia w momencie gdy otrzymuje zgłoszenie, a wie, że specjaliści nie zdążą dojechać w ciągu kwadransu, wysyła strażaków, jeśli są na miejscu, bliżej. Znam jednostkę OSP, która została wezwana w takiej sytuacji do człowieka, który zasłabł w restauracji. Wystarczyło tylko, że ratownicy udrożnili drogi oddechowe, podali tlen i zabezpieczyli do momentu przyjazdu karetki. Wartym podkreślenia jest również fakt, że ostatnio do programu szkolenia ratowników przedmedycznych OSP KSRG zostały dodane treści związane z defibrylacją, jako jedną z metod leczenia tzw. elektroterapią.
sponsora
Przypominam, że defibrylacja to zadziałanie impulsem elektrycznym (poprzez przyłożenie specjalnych elektrod do klatki piersiowej) na ogniska ekotopowe w sercu, którego celem jest zniszczenie ich, co w efekcie pozwoli na powrót rytmu autogennego serca.W ten sposób następuje wywołanie jednoczasowego skurczu wszystkich "migoczących" tj. niesynchronicznie się kurczących włókien mieśnia sercowego i przerwania migotania na ok. 5 sekund. W tym czasie istnieje szansa na podjęcie spontanicznej pracy komórek serca i powrót prawidłowego jego rytmu, z pojawieniem się fali tętna.
Już w wielu województwach strażacy ochotnicy przechodzą kursy doszkalające z zakresu defibrylacji metodą półautomatyczną i automatyczną, jako element resuscytacji krążeniowo - oddechowej.
Przybywa odpowiedniego sprzętu do ratownictwa i przeszkolonych ludzi, jednak nic po nim, jeśli w podbramkowych sytuacjach nie będziemy wiedzieli, że możemy komuś pomóc. Strażacy ściągają koty z drzew i usuwają osy, a przecież są też w stanie pomóc ludziom. Moja wypowiedź niech będzie apelem o rozwagę, aby w przyszłości nie zostało narażone na utratę żadne życie i zdrowie ludzkie.
Ja będe 3 :P jak w tym roczq siętylko dostane do szkoły :)
Aby dodać komentarz, musisz sie zalogować. Nie masz konta? Rejestracja




Omer
Komentarzy: 18
Dobrze że przynajmniej w mojej jednostce nie ma tego problemu.
Chociaż 6 Ratowników Medycznych jak na całą jednostkę to i tak wydaje mi się że trochę mało. :(