Straty
2007-10-24, o 0:40 - Anna Krzysztoń, czytany 1414 razy.

W Polsce jak i na świecie strażacy cieszą się uznaniem społeczeństwa za to, że ryzykują życie i zdrowie poprzez udział w akcjach ratowniczych. W książce "Błędy w taktyce - duże straty" nazwano straż pożarną mianem "świętej krowy", ponieważ rzadko analizowane są decyzje podejmowane podczas akcji, po pożarze czy innym działaniu ratowniczym.
Dlaczego strażaków traktuje się jako nieomylnych?
Ponieważ wszystko, co robią, robią w dobrej wierze, ponadto działają w warunkach wzmożonego stresu, a działania, które podejmują są zazwyczaj jedynymi słusznymi w danym momencie, nawet, jeżeli po akcji mogłoby wydawać się inaczej. Ale czy na pewno? Autor wyżej wspomnianej książki zadaje strażakom - ratownikom bardzo słuszne pytanie: "Po co my wyjeżdżamy do akcji"?. Odpowiedzią wbrew pozorom nie jest "by gasić", ale definicja zawarta w ustawie o ochronie przeciwpożarowej: "ilekroć w ustawie jest mowa o działaniach ratowniczych - rozumie się przez to każdą czynność podjętą w celu ochrony życia, zdrowia, mienia lub środowiska."
W Stanach Zjednoczonych powstało wiele dyskusji na temat priorytetów podczas akcji. Uznano, że najważniejszym jest zminimalizowanie zagrożenia dla ratowników poprzez natarcie na pożar a nie ewakuację poszkodowanych. Przy gaszeniu dużych budynków użyteczności publicznej już dawno zrezygnowano z ogólnie przyjętych zasad i kierowanie się stwierdzeniem, "jeżeli nie możesz efektywnie wykonywać kilku czynności w tym samym czasie, najpierw ugaś pożar", ponieważ zyskasz czas na odnalezienie i pomoc poszkodowanym.
Dotychczas, gdy życie ludzkie było zagrożone wszystkie inne działania dążące do uzyskania kontroli nad pożarem były wstrzymywane, a przecież wiadomo, że najskuteczniej osiągniemy cel, gdy usuniemy zagrożenie z miejsca, gdzie znajdują się poszkodowani. Jest jeszcze jeden problem, rzadko poruszany a nierozerwalnie związany z poruszanym zagadnieniem.
Otóż często kieruje się znaczne siły do ratowania osób, na których ocalenie są bardzo nikłe szanse, akcje te są bardzo niebezpieczne dla strażaków. Teoretycznie prawo stawia bezpieczeństwo ratownika na pierwszym miejscu, ale w praktyce każdy strażak ryzykuje swoim życiem, aby ratować, gdyż nie ma akcji bez takiego ryzyka. Dlatego każdy ratujący musi rozstrzygnąć problem moralny czy ryzykując swoje życie uda mu się kogokolwiek uratować i gdzie znajduje się ta granica, że warto tao ryzyko jeszcze podjąć.
Straty przy akcjach powoduje wiele czynników takich jak na przykład woda, jednak bardzo rzadko zastanawiamy się czy zaniechania gaszenia nie byłoby lepszym posunięciem, gdy nasze działania ratownicze przyniosą jeszcze większe szkody. Do innych przyczyn powstawania strat przy akcjach należą dym i sadza, które często są pomijane. Także zadysponowanie nadmiernej ilości sił do akcji, a także zanieczyszczenie środowiska spowodowane akcją oraz chaos i niezdyscyplinowanie ratowników, co ma miejsce szczególnie przy akcjach, w których uczestniczą ochotnicze straże pożarne.
sponsora
Jako ?lek? na takie zjawiska wymienia się zaufanie wśród strażaków, wytworzenie odruchów instynktownych, wyuczonych poprzez wielokrotne ćwiczenia oraz autorytet dowódcy. Jeszcze innym czynnikiem powodującym straty jest czas reakcji jednostki. Oczywiście strażacy nie mogą być na miejscu po minucie od rozpoczęcia pożaru a także nie można wymagać, aby jechali z niebezpieczną prędkością, choć i tak często zdarzają się takie sytuacje.
Jednak po przybyciu na miejsce akcji należy przeprowadzić rozeznanie jak długo już trwa pożar i co mogło ulec nieodwracalnemu zniszczeniu oraz co można jeszcze uratować. "A może prawdopodobieństwo wystąpienia wystąpienia zagrożenia dla uczestników akcji ratowniczej nie może stać w żadnej proporcji do możliwości efektywnego uratowania zagrożonych ludzi." Ale przejdźmy teraz do samego gaszenia.
Otóż ze statystyk wynika, że najczęstszą drogą dostania się do źródła ognia w mieszkaniach są klatki schodowe i inne drogi ewakuacyjne, kiedy można do pomieszczenia dotrzeć z zewnątrz oraz pierwszym działaniem, jakie na miejscu podejmują strażacy jest wywarzanie drzwi i wybijanie okien w celu wywietrzenia pomieszczenia, często nie zdając sobie sprawy, że przez takie działanie powodują zwiększenie strat, których przyczyną jest dym i sadza, ponieważ otwarcie drzwi do pomieszczenia nieobjętego pożarem przyczynia do zniszczenia jego wyposażenia.
Częste przeprowadzanie natarcia od wewnątrz tłumaczy się reakcjami gapiów, którzy niejednokrotnie oceniają kompetencyjność służb ratowniczych, czym przeszkadzają w prowadzeniu działań narażając siebie i ratowników na niebezpieczeństwo i stanowiąc dodatkowe źródło stresu. Wracając do wyuczonego w szkołach strażackich nawyku otwierania drzwi przez ekipę ratowniczą, należy przypomnieć sobie czy przypadkiem te nieszczęsne drzwi nie stanowią bariery dymoszczelnej czy ognioodpornej i kiedy zostaną otwarte droga ewakuacyjna przebiegająca za nimi przestanie pełnić swoją funkcję.
Oczywiście przeprowadzenie wentylacji podczas akcji jest bardzo ważne, ale na wyposażeniu samochodów gaśniczych rzadko zdarzają się agregaty wentylacyjne, których obsługa wymaga gruntownej wiedzy, aby je właściwie zastosować.
Mam nadzieję, że ten artykuł zachęci strażaków do analizy swoich działań podczas akcji, gdyż często powstają straty możliwe do uniknięcia poprzez zmodyfikowanie sposobu działania. Zachęcam do lektury wspomnianej książki "Błędy w taktyce - duże straty", gdzie oprócz przedstawionych tez znajduje się spora ilość przykładów.
Powodzenia w akcjach!
Aby dodać komentarz, musisz sie zalogować. Nie masz konta? Rejestracja


Kamil
Komentarzy: 46