Remiza.com.pl / Nasze działy / Relacje / Itfaiye, czyli turecka odyseja.

Itfaiye, czyli turecka odyseja.

2008-07-12, o 22:41 - b07, czytany 618 razy.

Artykuł 219

Jak wygląda turecka remiza? W ogóle nie wygląda, bo najczęściej jej nie ma.Część informacji podanych w artykule pochodzi tylko i wyłącznie z obserwacji autora, gdyż bariera językowa nie pozwalała na weryfikację wszystkich własnych podejrzeń i wniosków. Jest możliwe, że pewne szczegóły dotyczące organizacji ochrony przeciwpożarowej mogą nie do końca zgadzać się ze stanem faktycznym. Poniższy wywód należy zatem traktować z lekkim przymrużeniem oka.

Artykuł 219
"Podróże kształcą", głosi popularne porzekadło. Sparafrazowałbym je następująco: 'Podróże kształtują'. Kształtują światopogląd, bo stykając się na każdym kroku z sytuacjami 'u nas nie do pomyślenia', zupełnie obcymi dla Europejczyka, nie sposób nie poddać tych obrazków głębszej refleksji. Tygodniowa podróż przez turecki interior dostarczyła wiele okazji do przemyśleń - kulturowych, politycznych, gospodarczych, motoryzacyjnych, ale również i ratowniczych.

Artykuł 219
Okazało się, że to, co uważałem za oczywiste (i uniwersalne), wcale takie nie jest. Z motoryzacyjnego podwórka: okazało się na przykład, że przewożenie 11 osób w samochodzie osobowym (głównie małych dzieci) nie jest niczym nadzwyczajnym, nawet (a może właśnie szczególnie?) w kraju, który od lat przoduje w statystykach wypadków, mimo niewielkiego ruchu na drogach.

Rzeczą jak najbardziej normalną i oczywistą jest również wrzucanie na pakę ciężarówki takiej ilości ładunku, że wysokość pojazdu wzrasta dwukrotnie. Widok tira przewożącego leżące niemal luzem prefabrykowane betonowe płyty już tak bardzo mnie nie zdziwił. A z reguły Trafik Polisi czai się tylko na drogach dojazdowych do większych miast, tak więc gdzieś pośród stepów interioru nie należy obawiać się konsekwencji. Niespodzianki podobnego kalibru czekały również na ratowniczym podwórku.

Artykuł 219
Nie wiem, jakiego zdania są Czytelnicy, ale osobiście oburzam się słysząc sugestię, że strażacy powinni zajmować się zajmować 'z urzędu' każdą pierdołą, nawet taką nie związaną ściśle z ratowaniem życia, mienia i środowiska. Moim zdaniem, do obowiązków strażaka nie powinno należeć choćby wieczne wyręczanie zarządcy drogi ze sprzątania jezdni po wypadku czy burzy (choć odstępstwa w wypadkach szczególnych są dopuszczalne).

Jednak wycieczka do Turcji przekonała mnie, że pod tym i innymi względami wcale nie jest u nas źle. Status polskiego strażaka jest nieporównywalny z tym, którym cieszy się (o ile jest się z czego cieszyć), jego turecki kolega. Czy można sobie wyobrazić u nas strażaka, który rano sam wyjeżdża rano wozem gaśniczym z funkcją polewaczki i przez cały dzień podlewa rabatki i zrasza suche jak pieprz nawierzchnie gminnych dróg? Oczywiście fakt, że w Turcji straże pożarne podlegają samorządom, nie jest tu bez znaczenia, a wiadomo, że w kasach większości tureckich miejscowości się nie przelewa. Ale nie też można zapominać, że Turcja, statystycznie piętnasta gospodarka świata (dla dociekliwych: wg. PKB/PPP), dotknięta jest bardzo wysokim rozwarstwieniem dochodów.

Artykuł 219
Nie są niczym nadzwyczajnym zarobki lekarza specjalisty na poziomie kilkudziesięciu tysięcy euro na rękę miesięcznie, ani pensja robotnika na plantacji, mieszcząca się w granicach 200-300 euro. Widać to również w budżetach samorządów, co bezpośrednio przekłada się na poziom wyposażenia, wyszkolenia i zakwaterowania strażaków. Jak wyglądają zatem tureckie 'Itfaiye'?

Podzieliłbym tureckie jednostki ochrony przeciwpożarowej na trzy kategorie zaawansowania technicznego i organizacyjnego. Pierwsza obejmowałaby straże pożarne głównych miast (Stambułu, Ankary, Izmiru), wyposażone w nowoczesny sprzęt ze stajni czołowych europejskich producentów - Iveco Magirusa, Rosenbauera, Zieglera - dysponujące wyszkolonym i wyposażonym w odpowiednie środki ochrony osobistej personelem, a także pojazdami i grupami ratownictwa specjalistycznego, zależnie od zagrożeń na terenie działania. Jednostki te zajmują przeznaczone specjalnie dla ich celów budynki.

Artykuł 219
Do tej kategorii zaliczyłbym również zakładowe straże pożarne przy fabrykach międzynarodowych koncernów (np. skądinąd znanej polskim strażakom fabryce Mercedesa w Aksaray). Czyż nie brzmi to znajomo? Nie wydaje się 'oczywiste'? Niestety, nie tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Druga kategoria obejmowałaby straże pożarne średnich miast, a także kurortów nadmorskich, które mogą sobie pozwolić na inwestowanie w profesjonalną ochronę przeciwpożarową. Wprawdzie trudno doszukiwać się tam szpaleru Mercedesów, bo dominują rodzime Fordy Cargo, BMC Faith i Profesyonel, a także Fargo, ale zdarzają się sporadycznie pojedyncze Iveco, Mercedesy, MAN-y.

Artykuł 219
Nieco gorzej przedstawia się już sprawa ochrony osobistej - nomexy i haixy zastępują tam koszarówki, zwykłe gumiaki i długie, jaskrawopomarańczowe płaszcze. Europejskie hełmy to rzadkość, najczęściej spotykany jest typowy turecki 'orzeszek'. Straż nie zawsze dysponuje sprzętem ratownictwa technicznego (choć kupowane najprawdopodobniej centralnie SLRt można spotkać tu i ówdzie) Do trzeciej kategorii zaliczałyby się mniejsze miejscowości, gdzie utrzymywanie straży pożarnej jest już na granicy opłacalności, co, jak zobaczymy, automatycznie rozszerza zakres obowiązków strażaków i wymusza kupowanie jak najbardziej 'uniwersalnego' sprzętu.

Ochrona osobista na tym poziomie już praktycznie nie istnieje. Kategorii czwartej nie da się już wyodrębnić - w najmniejszych miejscowościach straży po prostu nie ma, w razie 'W' z pomocą przychodzą strażacy 'leśni', i to tylko w rejonach, gdzie znajdują się ich posterunki. Instytucja ochotniczej straży pożarnej w takiej formie, jak w Polsce czy w Niemczech, nie jest w Turcji w ogóle znana. Zastępuje ją w razie potrzeby pospolite ruszenie mieszkańców wioski.

Artykuł 219
Prawdziwą kopalnią anegdot i historii 'nie z tej ziemi' jest kategoria trzecia. Im mniejsza i mniej zamożna miejscowość, tym bliżej straży pożarnej do statusu zwykłej, miejskiej służby komunalnej, nierzadko spełniającej kilka funkcji jednocześnie, o czym świadczy posiadany przez nią sprzęt. Za przykład może posłużyć miejscowość Ürgüp w Kapadocji. Miasto posiada co najmniej dwa samochody gaśnicze klasy 'S(C)DBA' (pojazdy tego i innych typów zostaną szerzej omówione w następnym akapicie), jeden dwu- a drugi trzyosiowy, na podwoziu BMC Faith, a także dość prymitywną przyczepkę gaśniczą, ciągniętą przez należący do samorządu traktor gospodarczy.

Moje zainteresowanie wzbudził fakt, iż obydwa S(C)DBA (z jednoosobową obsadą) co jakiś podjeżdżały tankować wodę pod moim hotelem. Jak się okazało, wozy były wyposażone w bardzo prostą instalację zraszaczową*, która umożliwiała wykorzystanie ich w charakterze polewaczek. Traktor z przyczepą gaśniczą wykorzystywany był natomiast do podlewania (skądinąd pięknie utrzymanych) pasów zieleni. Wydawałoby się, że zaprzężenie sprzętu pożarniczego, jak i samych strażaków, którzy w Turcji są zatrudnieni na etacie przez samorząd, do transportu wody do celów gospodarczych to już szczyt, ale niestety na tym się nie kończy.

Artykuł 219
Znacznie gorszą sytuację widziałem w dwóch sąsiednich wioskach - i myślę, że wcale nie były one wyjątkami, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że z podobnym rozwiązaniem spotkałem się później jeszcze raz w zamożnych okolicach Antalyi. Te wioski nie posiadały już specjalnych wozów pożarniczych - znalazło się inne rozwiązanie. W głównej miejscowości w dolinie Ihlara natknąłem się na pojazd, który łączył w sobie cechy prostego wozu gaśniczego (na co wskazywało zamontowane na platformie działko), polewaczki i...cysterny do wywozu nieczystości płynnych, na co wskazywały napisy na kabinie ('Służba gminna', 'Wywóz nieczystości').

'Strażacki szambowóz' spotkałem później jeszcze raz w jednej z sąsiednich miejscowości. Tym razem było to lśniące, nowiutkie, białe Iveco EuroCargo z pomarańczową cysterną na nieczystości, wyróżniające się za to sygnalizacją pojazdu uprzywilejowanego. Czy były to jedyne pojazdy 'pożarnicze' w owych gminach, czy też jedynie głęboka rezerwa, trudno stwierdzić. Byłem tam tylko przejazdem, a i tak bez pomocy tłumacza nie zdołałbym się dogadać z przedstawicielem samorządu.

Artykuł 219
Niemniej jednak doświadczenia z Ügrüpu i wyraźnie zarysowana 'opcja gaśnicza' pozwala sądzić, że były to po prostu kolejne wozy podwójnego przeznaczenia. Jakkolwiek osobliwe to połączenie, jestem w stanie zrozumieć urzędników z tych niezbyt zamożnych miejscowości, który muszą jakoś wiązać koniec z końcem. Utrzymywanie osobnych cystern na wodę do celów gaśniczych i gospodarczych czy też szambo to w małych miasteczkach zapewne niepotrzebny luksus.

Podejrzewam też, że pracownicy będący zatrudnieni jako strażacy na co dzień wykonują też inne zadania (względnie pracują na kilku etatach jednocześnie), a im mniejsza miejscowość, tym częstsze takie praktyki. Oczywiście, nie jest to w Polsce zupełnie obcy zwyczaj - wystarczy przypomnieć o Starach 244, 266 i 1466 wyposażonych w zaczep do pługa śnieżnego lub o przedwojennej koncepcji wykorzystania polewaczek jako pomocniczych pojazdów gaśniczych/obrony przeciwgazowej, wymuszonej przez kryzys gospodarczy i brak pieniędzy na utrzymywanie większego parku maszynowego w strażach pożarnych. Jednak nie odbywało się to aż na taką skalę jak w Turcji. Osobną sprawą jest utrzymanie pojazdów. Jak wygląda typowa turecka remiza?

Artykuł 219
W ogóle nie wygląda, bo najczęściej jej nie ma. Jeśli jakaś miejscowość ma wóz gaśniczy, w najlepszym wypadku stoi on pod wiatą. A najczęściej dzieli mały, piaszczysty placyk przy siedzibie samorządu z gminną koparką, śmieciarką, traktorem, cysterną na wodę czy też wozem ascenizacyjnym (o ile sam nim nie jest). Pojazdy gminy smażą się na słońcu i błyskawicznie bledną. Wznoszone przez wiatr tumany piachu i kurzu osiadają w każdym dostępnym zakamarku wozu. Pojazdy często sprawiają wrażenie niemytych od nowości, choć zapewne kąpiel jest konieczna bardzo często.

Z reguły po wieloletniej, a w wypadku wozów 'wielozadaniowych', codziennej eksploatacji wozy gaśnicze są tak zajechane i zużyte, że ich odsprzedaż jest nierealna. Co robi się ze zużytymi pojazdami' Niemal dosłownie wyrzuca się. Przy drodze z Antalii to Fethiye trzyosiowy SCDBA po prostu stał w rowie, gryząc mordą piach i gnił na słońcu niczym wielki kawał mięsa. W innym miejscu w rowie leżał stary ambulans. W jednym z miasteczek głębokiego interioru zdemontowana, stojąca na cegłach zabudowa wozu pożarniczego służyła jako cysterna na wodę.

Artykuł 219
Powrócę teraz na pogranicze kategorii 2 i 3. 'Profesjonalne' pojazdy pożarnicze używane w Turcji budowane są w oparciu o zupełnie inne koncepcje, niż pojazdy europejskie. Po pierwsze, uderza niemal zupełny brak kabin brygadowych czy choćby dzielonych (spotyka się je w bardzo niewielu jednostkach, głównie w większych ośrodkach miejskich i w zamożniejszych ZSP). Po części wynika to zapewne z faktu, że obsady nie są zbyt wielkie, i z reguły (z tego co zaobserwowałem) nie przekraczają 2-3 ludzi na wóz.

W razie potrzeby większa ilość strażaków tłoczy się na platformie z tyłu zabudowy-? a ten obrazek z USA i Europy zniknął na dobre już dziesięciolecia temu. Chyba najbardziej rozpowszechnionym typem pojazdu pożarniczego w Turcji jest kompaktowy, dwu- lub trzyosiowy 'SDBA' - wóz gaśniczy z drabiną hydrauliczną. W przeciwieństwie do swoich europejskich kuzynów (takich jak Magirus Multistar, Metz Multitalent, Vema/Dennis ARP), turecki SDBA jest prosty jak budowa cepa i trudno doszukiwać się w nim jakiejś skomplikowanej elektroniki. Wręcz przeciwnie, większość spotykanych w Turcji drabin nie ma nawet systemu poziomowania kosza - czysta hydraulika i mechanika, jak za 'dawnych, dobrych czasów'.

Artykuł 219
Typowy turecki SDBA posiada drabinę o zasięgu ok. 15-20m, zwieńczoną jednoosobowym (?) koszem, który wcale nie sprawia wrażenia ani wygodnego, ani bezpiecznego. Dobrym udogodnieniem jest za to suchy pion i działko w koszu. Drugie działko znajduje się na zabudowie, z reguły nad przedziałem autopompy, zaraz za kabiną, po stronie pasażera. To dość niefortunna lokalizacja - dopóki park drabinowy nie zostanie podniesiony lub odwrócony, pole działania operatora działka ogranicza się do prawej strony pojazdu.

Dość często zdarza się, że pojazdy takie posiadają tylko jedną parę podpór. Znane nam? osobne? drabiny i podnośniki to w Turcji nadal rzadkość, występują praktycznie wyłącznie w głównych miastach i bogatych kurortach. Na szczęście nowsze pojazdy, wyprodukowane w ciągu ostatnich kilku lat, z reguły posiadają już podstawowe udogodnienia, a wajchy od systemu hydraulicznego zostały zastąpione przez schludne tablice z joystickami. Problem w tym, że są one w zdecydowanej mniejszości, a większość tureckich jednostek musi użerać się z prymitywnym sprzętem (choć biorąc pod uwagę warunki przechowywania sprzętu w małych miejscowościach prostota to plus) Pojazdy gaśniczne - dwu - lub trzyosiowe - posiadają zabudowę praktycznie identyczną z tą spotykaną na SDBA, tyle że bez drabiny hydraulicznej. Dach przyjmuje wówczas formę prostego podestu roboczego, na którym znajduje się działko, a czasem również drabina nasadkowa lub przystawna (najczęściej drewniana).

Przedział autopompy mieści się najczęściej w przedniej części zabudowy. W skrytce prawa-przód znajduje się najczęściej również (niskociśnieniowe?) szybkie natarcie. Ponieważ ilość skrytek (z reguły 4), a także ich pojemność nie powalają, należy sądzić, że nie wozi się przesadnej ilości odcinków armatury (podejrzewam, że sprzętu jest na tyle, żeby zatankować i podać prąd z działka w koszu na dachu), zatem szybkie natarcie należałoby uznać za swoistego 'konia roboczego'.

Najszerzej rozpowszechnionymi podwoziami pod S(C)DBA i G(C)BA są Fordy Cargo (kilka generacji, w tym pierwotne Cargo, znane również w Europie) oraz BMC Faith i Profesyonel, rzadziej Fargo. Podwozia zagraniczne z turecką zabudową są rzadkością. Kolejnym typem pojazdu spotykanym w komunalnych strażach pożarnych jest lekki samochód gaśniczy, zabudowany na ciężarowym podwoziu Fiata (lub później Iveco), wyposażony w zbiornik, szybkie natarcie i ewentualnie drabinę przystawną. Pojazdy te posiadają z reguły zaledwie 2 małe skrytki, więc raczej nie kryją w sobie więcej sprzętu. Niektóre straże pożarne posiadają na swoim wyposażeniu również własne, przeznaczone wyłącznie do transportu środków gaśniczych cysterny na dwu - lub trzyosiowym podwoziu (najczęściej BMC Faith, Ford), wyposażone w autopompę, często montowaną na przednim zderzaku. Pojazdy ratownictwa technicznego to już prawdziwa rzadkość, ale zdarzają się Sprintery, MB 800 oraz stare Renault Trafic z kontenerową zabudową typu 'walk-in' (a'la ambulans).

Artykuł 219
W remizach większych miast zdecydowanie dominują SDBA. Na przykład w znanym kurorcie Kuşadasi doliczyłem się co najmniej 4 S(C)DBA. W strażnicy stał również Ford Cargo GCBA oraz Fiat GLBA. W Fethyie na stanie Itfayie znajdowały się 3 S(C)DBA, Ford Cargo GCBA i Fiat GLBA oraz Ford Transit SLOp. W mniejszych gminach utrzymujących osobny wóz pożarniczy również dominowały SDBA. Najbardziej zróżnicowany park maszynowy spotkałem w kurorcie Kemer - na stanie Kemer Itfayiesi znajdowały się SDBA Ford Cargo, GCBA BMC Faith, SHD-30 Mercedes-Benz Axor, SLRt Mercedes-Benz MB 800, cysterna na sędziwym podwoziu MAN-a oraz ambulans Fiat Ducato. Należy zaznaczyć, że w wypadku powyższych miejscowości straż pożarna rezydowała w osobnym budynku (oznacznym tablicą 'Itfaiye Müdürlügü', dosł. Dyrektoriat Straży Pożarnej), z garażami lub wiatą na pojazdy, które były nader dobrze utrzymane.

Drugim elementem (de facto nieistniejącego) systemu ratowniczego obok straży komunalnych są strażacy podlegający tureckiemu odpowiednikowi Lasów Państwowych. W tym wypadku wyposażenie jednostek doskonale odpowiada potrzebom i zagrożeniom. Podstawowymi pojazdami są uterenowione GBA 4x4 na podwoziach Renault M210 i tureckich BMC Profesyonel, z kabiną brygadową, a także Unimogi (najczęściej spotykane są modele z serii U1000), wyposażone w zbiornik o pojemności pi razy oko 2,5-3 m3 i dwa zwijadła SN zamontowane z tyłu pojazdu.

Strażacy 'leśni' urzędują w sezonowych posterunkach - prowizorycznych budach, przy zajazdach, przy tartakach, etc. Nie udało mi się dowiedzieć, czy rekrutują się z szeregów pracowników leśnych czy miejscowej ludności, ale przypuszczam, że to po prostu dodatkowa, sezonowa praca na okres wiosenno-letni. Terenowe GBA to często jedyny wóz gaśniczy w promieniu wielu kilometrów, a równie często nieocenionym wsparciem działań leśników jest pospolite ruszenie okolicznych mieszkańców.

Ministerstwo Leśnictwa dysponuje również śmigłowcami, m.in. radzieckimi/rosyjskimi Ka-32. W razie potrzeby, do akcji mogą zostać skierowane również m.in. samoloty PZL-18 'Dromader' i Canadair CL-215 'Scooper'. Ewidentny jest natomiast brak integracji straży 'leśnej' i komunalnych - wystarczy powiedzieć, że obydwie służby mają inne telefony alarmowe (odpowiednio 177 i 110).

Z tego, co zobaczyłem, wyciągnąłem nader przykre wnioski: na ogromnych połaciach kraju po prostu nie można liczyć na skuteczny ratunek. Przykładowo: mimo względnie niedużego ruchu na drogach, Turcja posiada bardzo rozwiniętą sieć stacji benzynowych. Wiele z nich stoi w miejscach oddalonych od jakichkolwiek miejscowości, o większych nie wspominając.

Patrząc na gnijące na słońcu prymitywne wozy gaśnicze, nie podejrzewałbym ich o posiadanie choćby kropli środka pianotwórczego. Co by się stało, gdyby gdzieś w interiorze wywróciła się cysterna? Albo doszłoby do pożaru na stacji benzynowej? Wobec braku zintegorwanego, powszechnego systemu ratowniczego i przekazania kompetencji do organizowania ochrony przeciwpożarowej samorządom, wielu ludzi w sytuacji kryzysowej może się nie doczekać skutecznej pomocy.

W wypadku pogotowia ratunkowego czy żandarmerii (de facto jedynej siły policyjnej na prowincji), podlegających odpowiednio Ministerstwu Zdrowia i Ministerstwu Obrony tak ogromne problemy sprzętowe nie istnieją, choć sieć placówek tego pierwszego jest nader luźna. Dzięki doświadczeniom wyniesionym z Turcji zacząłem doceniać poziom organizacji, wyposażania i wyszkolenia polskich jednostek ochrony przeciwpożarowej.

Owszem, pod wieloma względami nie możemy i jeszcze długo nie będziemy mogli równać się z Brytyjczykami, Niemcami czy Francuzami (tu i tak decydują względy ekonomiczne), ale wydaje mi się, że polscy strażacy nie mają podstaw do tego, aby myśleć o sobie jako o totalnym zaścianku Europy. Mimo braków sprzętowych czy problemów z mentalnością**, PSP i KSRG prezentują się jako bardzo dobrze zorganizowane, sprawne i mobilne, będące w stanie sprostać całemu ogromnemu wachlarzowi zadań i zagrożeń.

Status strażaka w Polsce w porównaniu z Turcją jest zdecydowanie wyższy. Bariera językowa była zbyt wielka, abym mógł porozmawiać z miejscowymi strażakami (i tak nie było ku temu zbyt wielu okazji), tak więc nie wiem, czy są oni zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Z drugiej strony, brak pieniędzy nie pozwala obecnie na inne rozwiązania.

Może za kilka dekad sytuacja ulegnie poprawie, czego z całego serca życzę tureckim strażakom, a także (może nawet przede wszystkim?) tym, których mają 'pod swoimi skrzydłami'. Być może remedium byłoby właśnie utworzenie czegoś w rodzaju Państwowej Straży Pożarnej, która okazała się dość skutecznym remedium na problemy ochrony przeciwpożarowej nie tylko w Polsce, ale także do pewnego stopnia na przykład także w Rumunii czy Rosji, gdzie nie osiągnięto wprawdzie rewolucji sprzętowej, ale przynajmniej zapewniono w miarę równomierną i pewną terenową ochronę przeciwpożarową.

*Obsługa tego urządzenia ogranicza się do przestawiania go w pozycje góra-dół 'z kopa'.

**Mam tu na myśli takie kwiatki jak np. pokutujący jeszcze w wielu OSP zwyczaj 'oszczędzania' nowych nomexów i hełmów, jak również działanie w szortach i klapkach, itp.


GEOlokalizator

Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219
Artykuł 219

Aby dodać komentarz, musisz być zalogowanym użytkownikiem.

stackofire
stackofire

Komentarzy: 7
2008-07-19, o 21:31
No ladnie, ladnie panie Nowak. Zdjecia nie najlepsze ale artykul bardzo mi sie podobal... :)
Kamil
Kamil

Komentarzy: 83
2008-07-20, o 14:07
Naprawdę świetny artykuł.
Bezpieczny Przejazd
W serwisie jest 25 użytkowników: 0 zarejestrowanych i 25 gości.
Najwięcej użytkowników online (77) było 2008-09-05, o 18:42.
Nasz świeżak: mjedrzejak.